RSS
poniedziałek, 07 stycznia 2008
Wiatr + za dużo wiary.

Zastanawiam się, co jest przyczyną tego rozwianego życia. Nic nie jest na swoim miejscu. Czasem myślę o rzeczach zupełnie odległych od dzisiaj, nie związanych z dzisiejszym dniem. Czasem trafi się wyjątek. 

Może przyczyną jest wiatr, który wyrywa najróżniejsze kartki z notesu i wyobrażam sobie, że mam je pzred sobą?

 

Myśli z obydwóch stron lustra. Ale zaraz, zaraz. Czy aby lustro nie pękło? Pękło. Lecz dziwnym trafem, jedna ze stron pozostała nietknięta. I jeśli Kinga nie umrze, taka pozostanie. Lecz druga strona. Co z drugą? Niby już jej nie ma, niby się rozpadła. 

*Westchnęła cicho i kucnęła. Zebrała wszystkie kawałeczki szkła, skleiła je ze sobą.*

Widzicie? Druga strona lustra została oszpecona. Ale nadal jest..
Niewielu przyjaciół. Ale są. Kinga myśli o nich. Więc mogę nadal przeglądać się w lustrze. Po obydwóch stronach..

 


Czy nie oczekuję za wiele? Po co wkładam w to tyle serca? Po co cierpię, po co wierzę, skoro dostaję tak mało? Czy potrzebnie wierzę głęboko i trzymam mocno nadzieję w sercu? Czy naprawdę nie oczekuję za wiele?

 

Czy na te pytania znajdę kiedykolwiek odpowiedź? 

 

wtorek, 01 stycznia 2008
Monolog.

Gdy usiądziesz przy ciepłym kominku, ogrzejesz zmarzięte dłonie, rozprostujesz lodowate palce. Wesołe iskry tańczyć będą Ci w oczach, a w ogniu trzaskać głośno. Ach ten zimowy nastrój, noc upojona grzańcem. Tego już nie będzie. Nie ma wojowniczki mistycznie uzdolnionej, co trzepocze rzęsami, co pachnie niczym uwodzicielska wiśnia. Nie przyniesie już nigdy potrzebnej swemu pryncypałowi wody.


Ogień. uczucie

Źródło ciepła i radości, często obiekt wpatrywania się jakby ślepo, pomocnik rozmyśleń.
Źródło cierpienia i dramatu, niszczyciel domu rodzinnego. Przysparza ogrom kłopotów, pomocnik zła.

+

Strażak.czas

Przyjedzie. Zgasi pożar, unicestwi gorące płomienie szalonego i niekończącego się ognia.

=

Ugaszony pożar.brak uczucia

Puste pole nie pali się już. Ogień zgaszony przez Strażaka zniknął w otchłani. Być może powróci i znów będzie trzeba wzywać Strażaka..? A może Strażak zachoruje i nie przyjedzie w porę? Może wszystko spali się już doszczętnie?


"Poczekajmy." "Trzeba czekać". - powiedziałeś.
Nie wierzę Ci kochanie.
Nie można czekać.
Czy chcesz ratować puste pole przed pożarem?
Czy chcesz zniszczyć ogień?
Jeśli tak, poczekajmy.
Jeśli nie, znajdź sposób by zatrzymać Strażaka.
Błagam...
niedziela, 25 listopada 2007
Kocham Cię moimi myślami

RH + Po prostu miłość

Jezu, to znowu się stało
Zakochałem się
Aż mnie cos zabolało
Tylko, z daleka jej ciało
A sam widok
To dla mnie za mało
Ona, uśmiecha się do mnie
Ale czy myśli o mnie

Ref.:
Kocham Cię moimi myślami
Całymi dniami, i nocami
Z Tobą wiążę swe nadzieje
A Miłość – Miłość nas rozgrzeje

Złączymy, się w parę jedna
Będziemy przykładem
Miłości na pewno
Chcę byś była moja jedyna
Chce żyć dla Ciebie i pić z Tobą wino
Zrobiłaś, pierwszy krok
Zbliżyłaś się, i stało się to

Ref.
Kocham Cię moimi…

[...]

Ref.:
Kocham Cię moimi…

 

 

Rzygam i płaczę przy tym. 

Śpiewam i szaleję przy tym.

 

Szalona nastolatka? O to to. Wszystkie dorosłe kobiety w mojej rodzinie uwielbiają tą piosenkę.

A do kogo jest skierowana? Do kogoś. Do dwóch Ktosiów z dwóch różnych odbić lustrzanych. Dla Ł. A kto jest tym drugim Ktosiem? Na pewno się domyślisz, że to dla Ciebie.

piątek, 23 listopada 2007
Własna teoria

Czy młodość polega na bieganiu w kółko, cągnięciu dziewczyny za warkocze?

Czy młodością można nazwać przebieranie się za pokemona z żółtymi loczkami i wracanie w tym stroju i peruce tramwajem do domu? Czy młodością można nazwać rozmowy seksualne z lektorem angielskiego?

"Gdy jest się młodym, każdy człowiek i każde zdarzenie wydają się wyjątkowe. Z wiekiem uświadamiamy sobie w coraz większym stopniu powtarzalność i podobieństwo tego, co nas spotyka. W rezultacie doznajemy mniej radości i zaskoczeń, ale też i mniej rozczarowań, niż w młodych latach." Albert Einstein

Aaaa. Więc to jest młodość. 

czwartek, 22 listopada 2007
Dziwne.

Tak się zastanawiam.

Kątem oka obserwowałam psycholożkę, opowiadającą o uzależnieniach. Narkotyki, papierosy, alkohol. Śmiechy, chichoty, plotki zamiast słuchania, wiadomo. Ale w pewnym momencie człowiek traci poczucie nudy, gdy słyszy, że mały zarys słow jest o jego osobie. Wpatrywałam się w za duży, czarny sweter wiszący na chorobliwie chudej kobiecie. Słyszałam, jak pytają.

"Ja jestem uzależniony od Tibii. Ale kocham ten stan.."

I zaczęło się. "Gra sprawia, że nie istnieje dla Ciebie świat realny, widzisz jedynie mylący fantastyczny świat, bez problemów. Jakby świat dzielił się na dwie części. Jakby istniało lustro."

Co to do cholery jest? Wbiła we mnie swoje puste ślepia, wypowiadając ostatnie słowo. Grr, dreszcz mnie przeszedł.

Czy można tworzyć przed sobą takie lustro? Wyglądać pięknie, mieć bezproblemowe aczkolwiek nudne życie?